Biblioteczka Rodzica

Rola rodziców wobec dorastającego dziecka – dobre i złe postawy rodzicielskie

Rola rodziców wobec dorastającego dziecka – 
dobre i złe postawy rodzicielskie.

Joanna Czarnecka – pedagog 

Jeśliby przyjąć, iż rodzina jest miejscem, gdzie poszczególne osoby zespala miłość wyrażona poprzez troskę nade wszystko o dobro drugiego to rodzice, jako jej fundament winni dać tej miłości autentyczne świadectwo w codzienności. Dorastające dziecko nastawione krytycznie i oceniająco wobec rzeczywistości, która go otacza, tym bardziej tego świadectwa życia ze strony dorosłych, głównie najbliższych, potrzebuje. Rodzina ma być dla niego miejscem, w którym będzie ono mogło sprawdzać swoje możliwości, a przy tym mieć cały czas w niej oparcie i pomoc. Jeśli tego nie otrzyma w domu, to poszuka go poza nim. To na rodzicach spoczywa zadanie stworzenia takich warunków, by dziecko czuło się kochane, akceptowane i by w domu wśród najbliższych miało swoją bezpieczną przystań. Jest to szczególnie trudne w tym okresie rozwoju dziecka, kiedy wydaje się, iż ono odrzuca i neguje dom i najbliższych, a dla swoich rówieśników jest w stanie zrobić wszystko. To jest naturalna tendencja rozwojowa, którą rodzina powinna spokojnie przyjąć. Ważne jednak jest to, by nie przerodziło się to w postawę obojętności i odrzucenia nastolatka. Skoro specjaliści mówią o okresie dorastania, jako o drugim ważnym okresie, po niemowlęctwie w życiu dziecka to wysiłek wychowawczy w tym czasie nie może ulec zmniejszeniu w wyniku piętrzących się trudności.

Przyjmując za punkt wyjścia założenie, iż rodzice w wychowaniu mają towarzyszyć dziecku w jego własnym rozwoju, być przewodnikiem, służyć pomocą w pokonaniu kolejnego etapu życia, czyli nade wszystko wspierać, należy podjąć się teraz określenia, jak to mają czynić.

Fundamentem działań wychowawczych, poza takim rozumieniem wychowania, winno być przyjęcie przez rodziców tych postaw rodzicielskich, które w fachowej literaturze zaliczone zostały do grupy postaw pozytywnych  - wpierających rozwój. Zasadniczą będzie tu postawa akceptacji wypływającej z miłości do dziecka. Ważne jest, by nastolatek słyszał, że jest kochany i by tą miłość czuł w konkretach życia. Akceptacja nie jest jednak jednoznaczna z przyzwoleniem na każde jego zachowanie i warto to w swych wysiłkach wychowawczych rozróżniać. Z miłością rodzicielską wiąże się też pewna stałość, więc dziecko musi mieć tą pewność, że ona się nie skończy z powodu jego złego występku. To co wymaga tu podkreślenia to to, iż miłość rodzicielska wyraża się w otwartości i poznawaniu dziecka, czyli w rozmowach, słuchaniu, tworzeniu poczucia bezpieczeństwa i atmosfery zaufania. U dorastającego dziecka jest to szczególnie ważne ze względu na jego niechęć do odkrywania siebie przed dorosłymi. Rodzic powinien zatroszczyć się o to, by nie rozmawiać jedynie na tematy szkolne i nie czynić ze wspólnych rozmów z dzieckiem małych „przesłuchań”. Lepszym jest tworzenie sytuacji otwartych, gdzie dziecko ma możliwość zadecydowania, o czym chciałoby porozmawiać, co dla niego było ważne tego dnia, czego doświadczył, jak się czuje. W sytuacjach, kiedy widać wyraźnie, że dziecko nie chce rozmawiać, rodzic nie powinien się wycofywać i rezygnować z kontaktu, ale może okazać dziecku troskę i zainteresowanie poprzez choćby posiedzenie z nim w jednym pomieszczeniu, pobycie przy nim dając mu wolność i przestrzeń do nawiązania kontaktu w czasie i w sposób, który wybierze. To pokazuje dziecku, że jest przez rodzica szanowane, a nade wszystko kochane. „Dopytywanie się jest w porządku, bo dzieci same z siebie czasem nic nie powiedzą – radziła pewna starsza uczennica. – Jeśli w ogóle chce się z nimi rozmawiać, trzeba zadawać jakieś pytania, ale tylko do pewnego momentu, potem trzeba usiąść i czekać.” (A.F.Caron, Matki i córki, GWP, Gdańsk 2003, s.70). Czekanie natomiast wymaga cierpliwości.

Ta postawa również należy do pozytywnych i określana jest jako współdziałanie z dzieckiem. W niej zawiera się również włączanie dziecka w sprawy domowe. Często słyszę od rodziców w czasie wspólnych rozmów i konsultacji, że nastolatek nie ma w domu żadnych obowiązków i nie jest włączany w domowe sprawy. Wynika to z założenia, że ma się on zająć nauką i szkołą, a rodzic nie chce go dodatkowo obciążać. Jednak takie rozwiązanie nie pomaga dziecku uczyć się odpowiedzialności  za siebie i najbliższych, nie uczy go też mądrego gospodarowania czasem, budowania wspólnoty, a co najważniejsze nie uczy go miłości, ponieważ koncentruje się on głównie na samym sobie.

Natomiast postawa dawania rozumnej swobody wiąże się z postawą uznania praw, gdzie istotą jest mądre stawianie granic, wspólne przestrzeganie ustalonych zasad. Charakterystyczne dla nastolatka jest sprawdzanie granic i szukanie odpowiedzi na pytania: „Co jest w porządku a co nie?”, „Kto kontroluje sytuację?”, „Jak daleko mogę się posunąć?”, „Co się stanie, kiedy posunę się za daleko?”, a wszystko to związane jest z poszukiwaniem samego siebie (R.MacKenzie, Kiedy pozwolić?Kiedy zabronić?, GWP, Gdańsk, s. 203-204). Dorastający testując potrzebuje jasnych i bezpośrednich odpowiedzi, a nie ruchomych i zmiennych granic.  Taka jasność i konsekwencja ze strony dorosłych pomoże mu podejmować właściwe decyzje dotyczące zachowania i ukierunkuje jego odkrycia. Jednak potrzeba tu dużej mądrości, by stawianymi granicami nie wejść w jakąś skrajność i nie hamować odkrywania siebie.

Granice stawiane nastolatkowi potrzebują pewnej elastyczności ze względu na ogromną w nim potrzebę wolności. Jednak wolność ta winna być zmniejszana lub zwiększana  zależnie od tego, czy dorastający umie sobie z nią w sposób odpowiedzialny poradzić. Wskaźnikiem jest tu jego zachowanie – to po nim obserwujemy, na co dziecko jest przygotowane. Jeśli chodzi o ustalanie zasad nastolatek pragnie mieć możliwość wzięcia aktywnego udziału w podejmowanych decyzjach. Nie jest to równoznaczne z samodzielnym ich podejmowaniem, ale ze wspólnym ich omawianiem, dzieleniem się uczuciami i myślami, wskazywaniem powodów tych zasad. Jest to proces współpracy, gdzie obie strony mają na celu wzajemne porozumienie, jednak rodzice nadal zachowują władzę podejmowania ostatecznych decyzji. (R.MacKenzie, Kiedy pozwolić?Kiedy zabronić?, s. 207-209).

Z granicami i zasadami nieodłącznie związane są konsekwencje. Ważne jest, by były one efektywne. Ustalona konsekwencja winna pomóc dziecku odczuć skutki jego zachowania (D.J.Wilmes, Nie!!!Alkoholowi i narkotykom, GWP, Gdańsk 2003, s.66-71). Aby konsekwencje były skuteczne muszą być związane z konkretnym wydarzeniem, pozostawać w granicach rozsądku, być ponoszone na bieżąco, powinny być niezbyt zawiłe, muszą być coraz poważniejsze, powinny być omawiane z szacunkiem, spokojem i bez gniewu. Konsekwencje, które będą charakteryzowały się takimi cechami w dużym stopniu zaowocują w wychowaniu dziecka, jednak wymaga to świadomego kontrolowania swoich zachowań i reakcji ze strony rodziców i wytrwałości w ich stosowaniu.

Wśród postaw rodzicielskich negatywnych, które zaburzają rozwój dziecka najczęściej spotykam się w pracy z postawą unikającą i postawą nadmiernie chroniącą. Unikanie jest najbardziej zauważalne w bezradności wobec narastających trudności wychowawczych z dzieckiem, a przy tym bierność w nawiązywaniu z nim kontaktu, jak i ze szkołą. Organizowane formy pedagogizacji rodziców, spotkania ze specjalistami na określone tematy, bieżące możliwości konsultacji problemów wychowawczych, a nawet zebrania z rodzicami nie cieszą się popularnością. A są to przecież konkretne formy zainteresowania życiem i sprawami dziecka. Wspieranie jego rozwoju jest mocno związane z postawą rodziców wobec takich propozycji kierowanych ze strony szkoły. Postawa nadmiernie chroniąca przejawiana jest u rodziców głównie przez nie dopuszczanie złych myśli i podejrzeń negatywnych zachowań u swojego dziecka. Na sugerowane propozycje w postaci ograniczonego zaufania, uważnej obserwacji poczynań i kontaktów dziecka, czy sprawdzania dziecka pod kątem styczności ze środkami odurzającymi tacy rodzice reagują oburzeniem i niechęcią, nawet agresją. W takim przypadku rodzice są wobec dziecka bezkrytyczni, uważają je za doskonałe i twierdzą, że wina jest po stronie innych wyrządzając mu tym samym ogromną szkodę. Nikt z nas nie jest doskonały i wszyscy popełniamy błędy. Należy dziecko nauczyć postawy przyznawania się do nich, przyjmowania porażek, zmagania się z trudnościami, ponoszenia odpowiedzialności za swoje wybory. Postawa nadmiernie chroniąca mu w tym nie pomaga, tylko krzywdzi i odciąga od tego co jest prawdą.

Wychowanie będące kształtowaniem człowieka nie należy do łatwych zadań, będąc jednak świadomym jego wagi rodzic ma więcej sił i motywacji do podejmowania tych trudów. W czasie dorastania istotnym elementem tego procesu staje się czujne zaufanie, czyli wychowanie „z ręką na pulsie”( A.F.Caron, Matki i córki, GWP, Gdańsk 2003, s.64).

To nie jest to samo co natręctwo i zbytnia ingerencja w sprawy dziecka, ale świadomość co moje dziecko robi, w jakim jest nastroju, kim są jego przyjaciele, jakie ma poglądy. Chodzi o to, by nie ufać ślepo, ale obserwować pilnie. Czujne zaufanie wynika z pragnienia dobra dla dziecka i  jest troskliwe. Dziś trudno jest się zatrzymać na chwilę w biegu kolejnych zajęć i obowiązków, codziennych zmartwień i spraw, ale tworzenie wspólnoty rodzinnej i wychowującej tego zatrzymania wymaga. Nic nie powinno być tak ważne dla człowieka, jak jego najbliżsi, a budowanie bliskich relacji z ludźmi i tworzenie więzi wymaga poświęcenia czasu i ofiarowania siebie samego, tego kim jestem i co mam.

We wspieraniu rozwoju dorastającego dziecka należy pamiętać o tym, że nastolatek mimo pragnień traktowania go już jako dorosłego jeszcze nim nie jest i ma prawo do niedojrzałości w sferze swego myślenia i zachowania. Natomiast dorośli mają za zadanie dostarczyć mu  wzorów rozwiązań konkretnych sytuacji, sposobów myślenia i podejmowania danych decyzji, radzenia sobie z emocjami i zadaniami do wykonania. Tu właśnie wyraża się to wsparcie, którego dorastający naprawdę potrzebują. Podstawą tego wsparcia zawsze winna być miłość do dziecka, czyli pragnienie jego rzeczywistego dobra. Jestem przekonana, że przyjęcie w swojej codzienności rodzicielskiej dobrych postaw sprawi, że wychowywanie nastolatka poza trudami przyniesie wiele zażyłości, bliskości, satysfakcji.